Z kategorii zimowe comfort food: makaron orecchiette, czyli fikuśne małe uszka skąpane w balsamiczno-ziołowym sosie, świeży szpinak, pokruszony ser feta, chrupiące prażone orzeszki i słodka suszona żurawina. Ta apetyczna kombinacja ma w sobie bliżej niezidentyfikowane ‚coś’, co przywołuje na myśl świąteczną atmosferę. Przyjemnie zaskakuje, bo w każdym kęsie dominuje inny akcent – raz słodko, raz słono, raz chrupko. Jedząc te uszka, aż uszy się trzęsą. Kto zgłodniał, ten raz dwa gotuje wodę na makaron!

Składniki (2 porcje):

  • 180 g makaronu orrecchiette (małe uszka);
  • 1 duża garść świeżych liści szpinaku;
  • 80-100 g sera feta;
  • 2-3 łyżki mieszanki orzechów (laskowe, włoskie, nerkowce);
  • 2 łyżeczki suszonej żurawiny;

Sos:

  • 3 łyżki oliwy z oliwek;
  • 1 łyżka octu balsamicznego;
  • pół łyżeczki suszonego oregano;
  • pół łyżeczki suszonej bazylii;
  • sól, pieprz.

Do gotującej się osolonej wody wrzucam makaron i gotuję według instrukcji podanej na opakowaniu (u mnie 14 min.) W międzyczasie przygotowuję sos, łącząc ze sobą oliwę z oliwek, ocet balsamiczny i przyprawy (oregano, bazylia, pieprz, sól), a także prażę posiekane orzechy na suchej patelni do zarumienienia – kilka z nich oczywiście podjadam w trakcie. Na desce do krojenia drobno kruszę fetę i siekam suszoną żurawinę na mniejsze kawałki. Gdy makaron będzie gotowy, odcedzam go i wrzucam z powrotem do garnka, wlewam sos, dodaję liście szpinaku, fetę i żurawinę. Mieszam wszystkie składniki, aby się dokładnie połączyły, czekam chwilę, aż szpinak nieco „zwiędnie”, a ser delikatnie zmięknie. Tak przygotowany makaron przekładam na talerz i dekoruję prażonymi orzechami. Trudno się mu oprzeć, więc długo się nie opieram. Znika cały w czasie krótszym, niż wymagało tego ugotowanie uszek.

przed:

po:

inspiracja: http://pumpkinandpeanutbutter.com/2016/12/22/balsamic-orecchiette-spinach-craisins-feta/